Chcemy aby przy wspólnej pomocy nas wszystkich, którym los zwierząt rzeźnych / futerkowych nie jest obojętny, pomóc w tym co dla tych zwierząt jest nieuniknione – uniknięcia okrutnej, krótkiej życiowej egzystencji i strasznej, przemysłowej, taśmowej formie śmierci, poprzedzonej najczęściej brutalnym traktowaniem i transportem. Winni temu jesteśmy właściwie my wszyscy, tzn. konsumenci i nasze ludzkie cechy – obojętność, odwracanie wzroku od problemów, chciwość i często obłuda.

Chcemy przypomnieć, że zwierzęta rzeźne to takie same zwierzęta, jak nasze ukochane psy, koty, kanarki, rybki w akwarium. Wszystkie które kochamy. Tak samo mają uczucia, odczuwają radość, ból, strach – jak my wszyscy.

Chcemy zwrócić uwagę, iż hasła, które widzimy na opakowaniach produktów pochodzenia zwierzęcego typu EKO, BIO to modne slogany, ale co dają zwierzętom – w większości krajów nic – modne słowa. Gdyby ktoś po raz pierwszy przybył do Europy, po obejrzeniu reklam, miałby wrażenie, że to kontynent tysięcy dziewiczych łąk, wiecznie zielonych z krystaliczną wodą, biegającymi po nich szczęśliwymi krowami, świnkami, kurami, indykami i lisami w norkach – wszystko w zgodzie z naturą. Mamy pseudo wolne wybiegi, chowy domowe, radosne kurniki, itd. itd. Ale gdzie to jest? Kto to kontroluje?

Taki właśnie wizerunek próbuje przekazać nam handel i producenci. Ponadto hasła typu Przecena, Superoferta lub „Dzisiaj taniej”, itp. marketingowo perfekcyjnie wykorzystał i wykorzystuje handel do zaćmienia naszych umysłów – mały i duży bez wyjątku i bez skrupułów. Cierpienie zwierząt i rzeź pod „przykrywką” reklamy pięknego ekologicznego świata, dobrobytu, taniej sytości, handel nas uszczęśliwia i daje jeszcze więcej w jednym opakowaniu za mniej. Promuje syte, zdrowe i smaczne życie. Niepojęte, że prawie w to wierzymy nie myśląc jak to jest w ogóle możliwe.

Nie chcemy czytelnika zanudzać, bo każdy z nas powyższe wie, o okrucieństwie wobec zwierząt hodowlanych, jednak chcemy bardzo podkreślić, że ten makabryczny problem faktycznie istnieje i trzeba sobie o nim przypominać a nie się od niego odwracać, a co gorsza przemilczać.

Nie można dłużej tego stanu rzeczy tolerować. Trzeba zaakceptować, że dzieje się wielka krzywda w imię naszego dobrobytu, naszej sytości, a można to w prosty sposób zacząć zmieniać kupując przemyślanie, tzn. tylko tyle ile potrzebujemy i tylko to co chcemy. Kupować w miarę możliwości z pewniejszych, wiarygodnych źródeł lub bezpośrednio od rolnika czy hodowcy, u którego można swobodnie zapoznać się z warunkami życia tych zwierząt. Niektórzy producenci i hodowcy informują i robią to chętnie, gdyż nie mają niczego do ukrycia. Chcą pokazać, że można bez okrucieństwa hodować zwierzęta. Warto takie hodowle odwiedzać i polecać. Informować innych. Natomiast powinno się całkowicie bojkotować bezwzględnych, niewspółpracujących prozwierzęco hodowców i producentów, a co za tym idzie również ich produkty w sklepach.

Skoro możemy walczyć o bezdomne psy, koty, płakać nad ginącymi lwami czy wielorybami, to jak można być obojętnym i odwracać wzrok od rzezi naszych zwierząt hodowlanych.

Może jednak lepiej umierać dostając kulą w głowę od kłusownika, niż być mordowanym elektrowstrząsami lub gazem przez pracownika ubojni.

Rare Image Of A Pig Being Electrically Stunned By The Butcher Exactly In The Moment Of Discharge In A Slaughterhouse Focus On The Animal Head

Walka koncernów spożywczych przed naszym nosem, walka cenowa niby „dla naszego dobra, dla klienta i jego portfela”, itp. odbywa się wyłącznie kosztem zwierząt hodowlanych. To handel dyktuje reguły gry. Promocje to wyrok i nasze przyzwolenie na jeszcze większy wyzysk, większe cierpienie i męczarnie dla zwierząt. Niestety my wszyscy nakręcamy tę machinę. To nasza wyłączna wina, nawet jeżeli jest ona nie zawsze zamierzona, świadoma czy bagatelizowana.

Przestańmy kupować na podstawie pustych sloganów i reklam, lecz kupujmy to co faktycznie kupić chcemy i to co potrzebujemy z przejrzystych, nie zatajonych czy przemilczanych źródeł pochodzenia. O to chcemy walczyć z sieciami – o obowiązek dokładnego informowania kupującego. Obowiązek, a nie zbywanie nas konsumentów w odpowiedziach, że to producent jest za wszystko odpowiedzialny. Sieci nie powinny sprzedawać czegoś, skoro nie wiedzą co sprzedają i co reklamują. Nie ma transparentnego opisu i gwarancji hodowli, pochodzenia i produkcji – nie kupujmy. Skoro auto ma mieć pełną historię do wglądu, serwis ASO, dlaczego nie może to dotyczyć całej drogi pochodzenia naszego jedzenia.

Wystarczy zadać sobie pytanie i się zastanowić patrząc na produkty w sklepie:

  • jak krowa ma dać jeszcze tańsze mleko – rodzić więcej cielaków, które jeszcze szybciej zabijemy żeby mleka nie ssały? Będzie więcej i taniej? A jeżeli to po co?
  • jak świnia ma dać jeszcze tańsze kotlety i kiełbasy z jej mięsa? Jak ją zmutować? Trzymać w większym bezruchu – obciąć nogi żeby się w ogóle nie ruszała? Tryb życia regulować tylko światłem sztucznym. Obcinamy ogony, kastrujemy i wyłamujemy kły bez jakiegokolwiek znieczulenia, żeby się nie kaleczyły w ścisku, nie chorowały. Co można jeszcze? I po co?
  • jak kura ma zdrowo znosić jeszcze tańsze jajka? Cierpienie drobiu i wyzysk są bezprecedensowe, klatki, stanie na siatce drucianej, obcięte dzioby, antybiotyki, zabijanie pisklaków rodzaju męskiego (zaraz po ich wykluciu wrzuca się je do niszczarek – bo po co mają żyć jak jajek nie zniosą, a karma kosztuje). Czy można więcej z nich „wycisnąć”? Ale po co?
  • jak indyk i kaczka mają wyrosnąć na zdrowe, ale jeszcze tańsze delikatesy? Są podobnie okrutnie traktowane jak kury, ale często są jeszcze bardziej okaleczane – mają amputowane całe skrzydła aby szybciej tyły lub mają świadomie hodowane przerośnięte organy na delikatesy, np. gęsi na pyszne delikatesowe fois gras (cierpią w męczarniach przez zatłuszczone, spuchnięte, chore wątroby). To skutek karmienia na siłę. Ale po co? Nie wystarczy ich w naturalny sposób wyhodowane, zdrowe mięso czy pasztet?

Odpowiedź na takie pytanie czy tanie, a jednocześnie dobre i zdrowe mięso z poszanowaniem życia i egzystencji zwierząt hodowlanych jest możliwe jest jedna – to jest NIEMOŻLIWE!!!

Niech sieci wreszcie przejmą też odpowiedzialność na siebie, wykażą wolę obowiązku o rozszerzonej informacji o sprzedawanym produkcie. Niech przestaną sprzedawać cierpienie taniej, taniej i jeszcze taniej. Jeżeli sprzedają towar pochodzenia zwierzęcego „z poszanowaniem ich życia”, z „domowej” hodowli, wyhodowany bez okrucieństwa, to niech poinformują nas i niech opisują od kogo on pochodzi, z jakiego gospodarstwa są te czy inne jajka, z jakich gospodarstw pochodzi skupowane i rozlewane mleko. Niech to będzie reklamą i argumentem zakupu, a nie słowa „przecena”, albo 30 sztuk jajek za cenę 10zł. Gdzie dokładnie i z jakich gospodarstw, hodowli pochodzi mięso świń czy krów, kur i kaczek – sieci handlowe muszą wiedzieć skoro taki towar eksponują i reklamują jako „z poszanowaniem zwierząt”, a ponadto BIO, EKO.

Sieci handlowe mają całe działy zajmujące się wyłącznie zakupem, które dokonują wyboru dostawcy, więc mają pełną przejrzystość pochodzenia produktu. Zatem oni decydują komu, ile i za co płacą i od kogo kupują. Bez takich informacji przestańmy kupować proponowane produkty. Sieci zarabiają miliardy inwestując w produkty w innych branżach niespożywczych, dlaczego nie w dobro zwierząt, na których zarabiają? Bo nikogo to nie interesuje!

Wielkie pieniądze, wielki lobbing, kłamstwo i oszustwo, świadome unikanie informowania klienta czy unikanie odpowiedzi, przemilczanie przez sieci handlowe. Wszystko kosztem zwierząt pod przykrywką i hasłem dla „dobra” konsumenta, dla „naszego dobra”.

Hodowca, przewoźnik, rzeźnik powinien się chwalić i powinien być dumny z tego co robi – z pracy, z poszanowania zwierząt, ale wszyscy wolą być anonimowi. Dlaczego?

Zwierzęta to nie maszyny, nie można ich tuningować, podkręcać obrotów, zwiększać wydajność i nie różnią się niczym od nas, od ludzi. Może my mieszkajmy w hangarach, jedzmy pasze i pracujmy po 18 godzin dziennie bez światła dziennego, no i szybko umierajmy – idealny obywatel. Takie słowa wobec ludzi bulwersują i wręcz obrażają. W stosunku do hodowli zwierząt jednak w ogóle. Stanowią realia ich życia i śmierci.

To jest karuzela okrucieństwa. My bezmyślnie kupujemy, a handel nakręca rzekomo dla naszego dobra rynek niezbędnej i potrzebnej taniej żywności. Konsumenci z radością ale bez zastanowienia takie oferty przyjmują, ale po co?

Po co śmierć tych zwierząt? Za cenę znalezienia się w śmietniku? Kupię bo tanie, bo w promocji, bo okazyjna oferta, a później wyrzucę bez zastanowienia. To jest cel tej rzezi i cierpień?

Z naszej pazerności i pazerności handlu rozkręca się ciągle machina masowej zagłady produkująca tony niepotrzebnej żywności, która następnie tonami jest wyrzucana bo nikt jej nie szanuje. Pojawiają się jednak liczne organizacje czy programy TV, w których problem nadmiernie wyrzucanego jedzenia zostaje omawiany i poruszany z wielkim podziwem, jednak bez podkreślenia związku przyczynowego, jak do tego fenomenu dochodzi. To jak to jest? Jest to tanie jedzenie czy nie? Jest nadmiar, i dla każdego!

Kto tak naprawdę potrzebuje tej jeszcze tańszej kury na rosół, karkówki na grilla, jajek czy mleka? Nie negujemy i nie mówImy, że są ludzie, poza jednak naprawdę małymi wyjątkami, którzy są zdani na to najtańsze jedzenie.

Większości narzekających na drogie jedzenie jednak wystarcza bez problemu i bez protestów na coraz droższe papierosy, wódkę, czy  droższe paliwo. Mogą zatem poświęcić 5, 10, czy 20zł. w miesiącu więcej na jedzenie, które powstaje z poszanowaniem godniejszego życia i śmierci zwierząt.

Prawda jest bolesna – to tuczone paszą i antybiotykami ryby, to obcięte dzioby, ogony, bezruch, karmienie na siłę, brak światła dziennego przez całe życie i antybiotyki żeby jakoś te parę tygodni przeżyły.

Ich mięso czy jajka trafiają w pięknie opisane pudełka, często z wizerunkiem natury, której nigdy nie widziały lub uśmiechniętej rodziny, a producenci zapewniają o tej sielance nazwą firmy sugerującej wiarygodność i domowe warunki lub swoim nazwiskiem co ma być gwarantem wiarygodności dla klienta, iż wszystko odbywa się w miłej, zdrowej i przyjaznej zwierzętom atmosferze – to są po prostu najczęściej oszustwa.

Produkty reklamują celebryci w reklamach TV lub inne znane osoby, którzy po prostu biorą za to pieniądze i mają kontrakt z producentem lub daną siecią spożywczą, natomiast sami zapewne nie widzieli jak produkt powstaje i skąd pochodzi, lub są ślepi i głusi. Sami tego produktu też pewnie nie jedzą lub ich to w ogóle nie obchodzi skąd ten towar pochodzi – czy to ryby, jajka, parówki, karkówki czy piersi z kurczaka / indyka, czy inne wędliny. Celebryci, jak będzie to pomagało ich popularności lub otrzymają za taką reklamę odpowiednie wynagrodzenie, to będą pewno i bomby atomowe reklamować – showbiznes!!!

Czasy Brigitte Bardot czy Jane Fondy minęły. Reklamuje się za pieniądze, nie dla idei.

Proszę przyjąć do wiadomości brutalną rzeczywistość, że wbrew często wypowiadanej, niestety tylko życzeniowej teorii, zwierzęta są traktowane przedmiotowo.


Przykłady:

  • wielki pożar w chlewni w Polsce na początku 2021 roku – czy ktoś wspomniał o spalonych żywcem czy poparzonych tysiącach zwierząt – NIE. Wspomniano o stracie finansowej, spalonej chlewni, stratach trzody, ale ani słowa o katastrofie i tragedii samych zwierząt i ich cierpieniu. To tylko strata finansowa.
  • podczas pandemii pierwszej fali COVID rzeźnie musiały być chwilowo zamknięte bo nie było komu ich obsługiwać, a przywiezione na place zbiorcze zwierzęta były po prostu zabijane i utylizowane bo to, jak się okazuje, jest tańsze niż je karmić. To jakiś obłęd! Czy po to żyły?
  • podczas prób nowych metod wykonywania kary śmierci w USA giną zwierzęta by zwyrodnialcy nie cierpieli! Giną w komorach, w których wypompowuje się powietrze, testuje zastrzyki, poraża prądem. Tak było, tak bywa i teraz. Ale w imię czego? Niewinne zwierzęta brutalnie giną w imię łagodnej śmierci zwyrodnialca rodzaju ludzkiego? Jaka to etyka? Jak tak można?
  • wypadek auta transportującego zwierzęta to strata auta i guz na czole kierowcy, ale o zgniecionych, połamanych krowach, świniach, indykach nie wspomina nikt. Nieistotne, i tak jechały na śmierć. Problem ze sprzątaniem i przeładunkiem jeszcze żyjących i to wszystko
  • kto zastanawia się nad losem zwierząt w transporcie? Czy cierpią w upał, kogo obchodzi jak odmrażają się na mrozie? Aktualnie mijamy kratowozy ze zwierzętami – jadą, często nie chronione przed wiatrem i mrozem, w przewiewie. Kto pomyśli o zwierzętach stojących w transporcie w godzinnych korkach? Jakoś to wszystko umyka, mało istotne. Przemilczane. I tak umrą za parę godzin.
  • czy ktokolwiek z producentów karmy dla naszych pupili informuje o pochodzeniu mięsa z którego tą karmę się robi? Czy kupujący zwracają na to uwagę? Nas interesuje nasz piesek w chwili kupowania karmy dla niego. To biznes wart w Polsce ok 2 miliardy złotych, nie miliony, a miliardy. Ale nikt na ten biznes nie zwraca szczególnej uwagi, jednak to tam ląduje mięso zwierząt zabijanych dla futer, tzw. odpadów z ubojni i z najtańszych hodowli. Tak pod przykrywką miłości do zwierząt koncerny produkujące karmę dla zwierząt wspomagają ohydny proceder i to w pełni świadome. Dobrze, bo mięso z uboju się bezsensownie nie marnuje, ale to potężny odbiorca mięsa z brutalnej rzezi, którego nie interesuje skąd to mięso pochodzi. Ważne, że tanie i nikt o to nie pyta.
  • lisy i norki czy ryby giną w zupełnej ciszy. Czy elegancka pani pomyśli jak powstał jej kołnierz a przykładny wegetarianin pomyśli jak jego ryba żyła i jak trafiła na talerz? NIE! Wszyscy takie pytania od siebie odsuwają. Dyskutuje się o naszej planecie, o energii solarnej, o autach elektrycznych, ale nie o rzezi zwierząt hodowlanych.
  • czy mama pokaże dziecku świnki, krowy czy kaczki w klatkach podczas transportu i powie, że zwierzątka jadą na rzeź? Nie!

Te zwierzęta właściwie nie istnieją, są cicho, nie protestują, nigdy się nie poskarżą, nie przyjdą do prasy czy TV.

Większość dzieci w ogóle nie widziała „na żywo” krów czy świń i znają je tylko z pięknych reklam telewizyjnych lub prasowych i oczywiście z reklam sieci handlowych. Nie zastanawiają się nawet jak ich przysmaki powstają – i o to dokładnie chodzi hodowcom, transportowcom czy sklepom. Temat wyciszyć. To jak w sądzie – gdzie nie ma oskarżyciela tam nie ma sprawcy!!

Nikt naprawdę nie chce wiedzieć jak powstaje mięso, futro, fotel skórzany, a tym bardziej pyszności i delikatesy mięsne na regałach sklepów.